Kasia Kucharska ma 13 lat, mieszka i uczy się w Łącku. Uwielbia sport, półki w jej domu pełne są medali i pucharów przywiezionych z zawodów. Niestety, od roku Kasia nie może być aktywna fizycznie. Uniemożliwia jej to choroba, na jaką zapadła dziewczynka – niedobór płytek krwi, czyli małopłytkowość immunologiczna.

-Nasza córka choruje od roku. Zaniepokoiły nas sińce oraz brzydkie wybroczyny, które pojawiły się na jej ciele. Okazało się, że gwałtownie spada ilość płytek krwi. Choroba ta nazywa się małopłytkowością immunologiczną. Kasia musi przyjmować kroplówki i sterydy - opowiada mama Kasi, Alina Kucharska.

Dziewczynka przyjmuje także tzw. immunoglobiny, gdyż jej płytki krwi mają bardzo małą żywotność, krótko się utrzymują. Raz na trzy tygodnie jeździ wraz z rodzicami do Szpitala Uniwersyteckiego do Krakowa. Leczona jest na tamtejszym Oddziale Onkologii i Hematologii.

-Zeszły rok jakoś przetrwaliśmy, ale teraz jest gorzej. Córka nie może za bardzo przebywać poza domem, bo najmniejsza infekcja jest dla niej bardzo groźna. Do tej pory córka uczyła się w szkole, teraz ma nauczanie indywidualne w domu. Największą karą był dla niej zakaz ćwiczenia na wychowaniu fizycznym. Bardzo ciężko było jej się z tym pogodzić, bo córka uwielbia sport. Z różnych zawodów ma mnóstwo medali i pucharów.

Kasia zakwalifikowana została do usunięcia śledziony, co ma zapobiec dalszemu rozwojowi choroby. Nie ma jednak pewności, że tak się rzeczywiście stanie, bo u 20 procent osób chorych na małopłytkowość immunologiczną metoda ta nie sprawdza się. Jest jeszcze inna nadzieja na wyzdrowienie Kasi: leczenie specyfikiem o nazwie Revolde-Eltrombopag.

-Zastosowanie tego leku zwiększy szansę na wzrost liczby płytek krwi, co uchroni dziewczynkę przed usunięciem śledziony. Lek nie jest refundowany przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Koszt leczenia tym lekiem będzie wynosił 100 000 tys. zł rocznie – informuje Kierownik Kliniki Onkologii i Hematologii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie, prof. dr hab. med. Walentyna Bałwierz.

-Gdyby to udało się zebrać pieniądze na ten lek, nie trzeba byłoby córce usuwać śledziony. W Niemczech np. w ogóle lekarze nie usuwają chorym tego organu – zauważa Alina Kucharska.

W marcu Kasia skończy 14 lat. Dziewczynka ma rodzeństwo: starszego brata Dominika, który uczy się w I klasie liceum oraz kilkuletnią Julię.

-Dzieci wspierają siostrę. Są z nią cały czas i mocno wierzą w jej wyzdrowienie – podkreśla Alina Kucharska.

Już w sobotę, 9 grudnia, w remizie OSP w Łącku odbędzie się koncert charytatywny na rzecz Kasi, który organizuje Rada Rodziców Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Łącku. Wystąpią m.in. Orkiestra Dęta im. Tadeusza Moryto, Szkolny Zespół Regionalny „Małe Łącko” oraz Zespół Regionalny „Górale Łąccy”. Początek o godz. 12.00.

- Kasia jest w wieku mojego syna. Wraz z innymi rodzicami chcemy jej dopomóc w chorobie. Leczenie przecież niemało kosztuje. Liczę, że wszyscy będą się dobrze bawić na koncercie a przy okazji pomożemy dziewczynce - Wiesław Majewski z Rady Rodziców.

Alina Kucharska nie kryje radości.

-Cieszę się bardzo i jestem wdzięczna za każdą pomoc. Mocno wierzę, że Kasia wróci do tak lubianej przez siebie aktywności fizycznej i jeszcze nie raz pojedzie na zawody sportowe, które tak kocha… - mówi Alina Kucharska.

Fot. Z arch. rodzinnego. 

SEZAM

Wypowiedz się w tej sprawie