Ale kwiatki! Mróz może zaszkodzić sadom

Fot. Zygmunt Górowski  Zdjęcie zrobiono 17 stycznia w pobliżu redakcji „Dobrego Tygodnika Sądeckiego”

Fot. Zygmunt Górowski
Zdjęcie zrobiono 17 stycznia w pobliżu redakcji „Dobrego Tygodnika Sądeckiego”

Anomalie pogodowe doprowadziły rośliny do szoku. Zdezorientowane fiołki, krokusy czy stokrotki najpierw uznały, że już jest wiosna i zakwitły, a teraz mróz zniszczył im kwiaty. Może to oznaczać, że kiedy w końcu rzeczywiście przyjdzie ta prawdziwa wiosna – ogródki będą ziały pustką. Nie wiadomo też, czy nietypowa jak na styczeń pogoda nie spowoduje strat w sadach hodowanych na Sądecczyźnie. Wójt Łososiny Dolnej Stanisław Golonka twierdzi, że okaże się to dopiero wiosną.

- Drzewa mogą zostać zmrożone przez dwudziestostopniowe mrozy, które na przykład przyjdą  w lutym. Te anomalie spowodowały, że drzewa same nie wiedziały, jak się zachować. Część z nich mogła już puścić soki i wtedy zbyt niskie temperatury je uszkodzą - twierdzi wójt Stanisław Golonka.- Trudno więc dzisiaj określić czy jako sadownicy stracimy na nietypowej pogodzie – dodaje.

Zmrożonych kwiatów nie da się już niestety uratować. Mróz je zniszczył, ale jest szansa, że pędy odbiją po zimie.

- Wszystko zweryfikuje pogoda: temperatura i ewentualnie opady śniegu oraz przyrost pokrywy śnieżnej. To te czynniki zadecydują o tym, czy pędy roślin przetrwają. Rośliny nie były w ogóle przygotowane do zimy, nie weszły w zupełny okres spoczynku i dlatego zakwitły. Natomiast czy z pąków zapasowych nie rozwiną się potem kwiaty, to teraz bardzo trudno powiedzieć – mówi Maria Buczek, pracownik naukowy Sadowniczego Zakładu Doświadczalnego.

PAS