Przed nami noce spadających gwiazd

W najbliższy weekend, jak co roku o tej porze, będziemy mogli podziwiać kulminację zjawiska astronomicznego, trwającego od 17 lipca do 24 sierpnia. Perseidy, bo o nich tutaj mowa, to rój meteorytów, dzięki któremu na niebie można obserwować przepiękny spektakl "spadających gwiazd". Mamy przy tym unikalną okazję by poprosić „niebo” o pomoc w spełnieniu naszych najskrytszych marzeń. W ciągu godziny można będzie dostrzec nawet sto meteorytów...

Choć mówimy o nich „spadające gwiazdy”, naprawdę mamy do czynienia  z twardym kawałkiem kosmicznej materii, który ulega spaleniu, wchodząc w kontakt z ziemską atmosferą. Perseidy, znane już w starożytności, to rój meteorytów związanych z kometą Swift – Tuttle`a. Choć występują na całym niebie, najbardziej widoczne są na półkuli północnej.

Perseidy zwane także „łzami św. Wawrzyńca” najlepiej obserwować w drugiej połowie nocy i nad ranem, ponieważ wówczas radiant, czyli obszar na sferze niebieskiej gdzie przecinają się drogi meteorów, znajduje się wystarczająco wysoko nad horyzontem.

Aby obserwować Perseidy, najlepiej udać się z dala od miasta i jego świateł. Wszyscy, którzy choć trochę potrafią śledzić gwiazdy i rozróżniać ich konstelacje, powinni przyglądać się gwiazdozbiorom Kasjopei i Perseusza, to stamtąd właśnie bowiem nadlatywać będą „łzy św. Wawrzyńca”.

A skąd pomysł, że „spadająca gwiazda” może pomóc w spełnieniu naszych marzeń? Zdania na ten temat są podzielone, ale często spotykanym wytłumaczeniem jest przekonanie, że „spadająca gwiazda” to ludzka dusza idąca do nieba, dlatego wypowiedziane życzenie ma szansę na szybkie trafienie do raju i tym samym równie szybką realizację. Ważne tylko, aby osoba, która je wypowiada miała czyste serce i zachowała swoje życzenie w tajemnicy.

 fot.pixabay.com

Wypowiedz się w tej sprawie